Zbudziła się Wilczkowa.

— Daj jej herbaty.

— Jaka mama mądra: nie chce.

— To weź do łóżka.

— A jakże. Żeby ją znowu ten koń zdusił... Idzie mama jutro do prania?

— A nie?

Stasiek kaszle, wstaje, ubiera się.

— A ty gdzie?

— Na dwór.

— Toś nie mógł iść?... Z chłopakami latać — to wiesz. Poczekaj, dam ja ci jutro.