— Cudowne miasto. Zwiedzał pan galerie, muzea? Ile razy przejeżdżam, zawsze muszę się zatrzymać. Ale pan pędził dalej. Rozumiem młodych.
— ?
— Ach, pan bawił dłuższy czas w Krakowie... Poznał pan tak zwaną Młodą Polskę2.
— Niekoniecznie.
— Prawda, pan taki nietowarzyski... Czy pan sądzi, że z tego się coś wykluje?
— Owszem, bardzo być może.
— Ale nie Mickiewicz i nie Słowacki... Jakże Warszawa? — Czy pan ma zamiar pozostać już w kraju?
— W tej chwili sam nie wiem jeszcze.
— Tak. Po zagranicy trudno się przyzwyczaić do Warszawy. Choć z drugiej znów strony, ciągnie rodzina, stosunki. Jak to mówi przysłowie: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... Sądzę, że pan znów będzie u nas częstym gościem...
Poczekaj, babo — ze swoim: „rozumiem młodych”; — będziesz siedziała w powieści, i to na honorowym miejscu. Tylko twego starego trzeba zmienić.