Grosikowa obgryzła niemowlęciu paznokcie; obcinać do roku nie wolno, bo wyrośnie na złodzieja, jeżeli chłopiec, i na szychtę129, jeżeli dziewczyna.

— Wierzę albo nie wierzę, a przecież ludzie tak mówią.

Nie wolno dziecku goić strupów, bo na oczy się rzucą i oślepnie.

Czarne przesądy lęgną się w ciemności i chłodzie jak gady — i pełzają.

Czarna nieufność i nieżyczliwość wzajemna wiją się, sycząc złowrogo.

Rzemieślnik pogardza robotnikiem, robotnik — wyrobnikiem; miejski drwi z chama — wieśniaka, czytelny — z nieczytelnego.

Ten niższy szczebel drabiny społecznej dzieli się na dziesiątki szczebli.

Obmowy, intrygi, plotki, żarcie się wzajemne, z gruba robiona obłuda, pretensje i żale — o pożyczoną balię, o chrzest dziecka, o kieliszek wódki. Zazdrość, gdy się sąsiadowi powiedzie na rubla, nieuczciwość w skradzionym ogórku kwaszonym lub ułamku węgla...

Dorożkarz mnie nie lubi, przycina brutalnie. Obawia się o młodą żonę...

Tu mówi się żartem, półserio: