Ukaż odrodzeń szereg nieskończony.

Zejdź, jasna Jutrznio. Świat, przeczuciem tknięty,

Z lochów, gdzie nędza z zbrodnią mieszka skrycie,

Z gmachów, gdzie orgia dopija swe męty —

Wygląda Ciebie w troskach czy przesycie

I woła, dziwną tęsknotą przejęty,

O świeże, lepsze, szlachetniejsze życie.

— Widzisz, Adelo, to jest właśnie tęsknota, wołanie o czyściejsze, lepsze, szlachetniejsze życie.

— Janek, ale tobie musi tu być strasznie.

— Nie, Adelo, mnie tu dobrze, nie wiem czemu, ale mi dobrze.