Długie, ponure milczenie.
— Jesteś... pasożytem.
— I gorzej jeszcze. Pasożyt tylko się karmi na koszt swego gospodarza, a ja się jeszcze ubieram, jeżdżę za granicę i szukam rozrywek...
— Widzę, że nieźle spędziłeś ten roczek.
— Niekoniecznie dobrze.
— Bo nie rozjaśniło ci się w głowie za tą granicą.
— Widocznie za długo żyłem w ciemności.
— Aha — filozofia.
— Nie lubię, gdy kto używa wyrazów, których nie rozumie.
Pauza. Burza wisi w powietrzu.