Ziewam.

— Wiesz: wolałbym cię widzieć ostatnim łajdakiem niż takim niezdecydowanym błaznem.

— Tylko marny i nieuczciwy lekarz woli ciężkie i nieuleczalne cierpienie, byle mu to ułatwiło postawienie diagnozy.

Cisza.

— Widzę, że ci się zupełnie przewróciło w głowie...

— Bez najmniejszego wątpienia.

— Z lenistwa, z braku obowiązku, z dobrego bytu.

— Ojciec ma zupełną słuszność...

— Powiedz mi, czego ty chcesz?

— Chcę wiedzieć przede wszystkim, czego ojciec chce ode mnie.