— To był cud jakiś chyba — powiada.

Historia cała długa, nudna — słyszałem ją coś pięć razy.

A kubek do kawy miał jeszcze z wojska. Tak ten kubek kochał, że więcej jak dziecko rodzone.

Raz upił się Nowak i spłukał siedem złotych z pensji. I żona na złość zbiła mu kubek.

Płakał gorzkimi łzami, skorupki ma schowane: może da jeszcze kiedy skleić...

Tu każdy drobiazg ma wartość, każdy wyraz gdzieś kiedyś słyszany jest powtarzany, wspominany, komentowany. — Powiedziałem tu o kimś, że jest głupi jak niekraszone kartofle, podobało się to ogromnie i może wejdzie w przysłowie.

Dziadek

24 grudnia

Kto to był? Kto się przebrał za dziadka?

Nie był to Święty Mikołaj, to pewne. Widać było maskę, a jak mówił, broda mu się nie poruszała.