Tylko wziął za rączkę, ścisnął, pocałował.

Wziąłeś mnie, Antosiu, od ojca, od matki,

Przyprowadziłeś mnie do tej biednej chatki,

A w tej biednej chatce bił mnie i hatował (bis).

Wtem wpada szatan i drzwi otwiera.

Konduktor Wiśniewski z rewolwera strzela.

Idzie rewirowy z dwoma łapaczami:

Szykuj się do drogi, bo ty pójdziesz z nami.

Wyszedł Wiśniewski, ukląkł na kolana:

Och, Matko święta, ratujże mnie sama.