Ach, drodzy panowie, ja nie winowajca,

Tylko swojej Jadzi ja jej jestem zdrajca.

A pani Wiśniewska jeszcze nie skonała,

Półtora tygodnia w szpitalu leżała.

A to druga śpiewka.

Oj wy chłopaki nie jednej matki,

Postroili się jak róży kwiatki;

Jak maszerują, ludzie dziwują,

Jeszcze kontentni, że nie wstępują.

A jak gdzie wstąpi, to tydzień bawi,