— Co też pan Jan zrobił najlepszego? — biadała kobieta.
— Owszem, dobrze mu pan Jan powiedział — zauważył ojciec.
— Ale ja nie dam Bronkowi tego lekarstwa, bo może on przez złość coś złego napisał.
Bronek się blado uśmiechał.
Taką poczułem chęć ciśnięcia kamieniem w kota, a potem pochwycenia go za zadnie łapy i bicia łbem o cegły, o cegły, o cegły.
Nie-„milusińscy”
„Milusińscy” — to niemrawe, zdezelowane potworki z salonów; tu ich nie ma.
1 styczeń
Władek jest tak zwanym uczniem księgarskim — z pensją sześciu rubli na miesiąc.
Skończył jedną klasę szkoły miejskiej.