„Przekonawszy się, że jej nie zabiła, dała Janowi nóż, aby ją dorznął. Ten przerznął jej gardło i zaczął ranić w twarz”.
— Na własną siostrę dała nóż. A niechże cię cholera zatłucze.
— Oj, cichoże.
„Nie pomogły błagania Stanisławy, aby jej darowano życie, ręce zbrodnicze pozbawiły ją przytomności”.
— To jej nie zabili?
— Słuchajcie do końca, a potem będziecie gadać...
„Pogrzeb ofiary...”
— Ano widzisz....
„...odbył się we czwartek wieczorem. Aresztowani Jan i obie siostry, osadzeni w więzieniu łódzkim. Podczas konwojowania Agnieszki tłum kobiet z Widzewa, ustawiwszy się na szosie, sypał gradem kamieni na zbrodniarkę, którą byłyby zakamienowały, gdyby nie obrona policji”.
— I po co to to było za przeproszeniem bronić? Żyło to to jak bydlę, toby i zdechło jak bydlę.