Jakieś pytania o życiu, o świecie
Zmąconą falą o duszę mu biły...
Czuł, że są wyższe i czystsze uciechy
Nad wrzask pijanej ciżby i muzyki,
Nad wyuzdaną swawolę i śmiechy,
Nad brzęk kieliszków, i klątwy, i krzyki...
Postał, podumał i poszedł — do szynku. 269
— A taki poszedł w końcu do szynku.
Śmieją się z niego: nie chciał, nie chciał — a taki poszedł do szynku.
— Cóż, panie Grosik, ładne?