Pan mój zdjął ze ściany dubeltówkę, wycelował i wystrzelił.
Zdaje mi się, że nie trafił...
I obudziłem się.
Pierwszy dzień w gnieździe rodzinnym
I
Moja rozmowa ze Stefcią.
Stefcia liczy siedemnastą wiosnę życia.
— O tak, rozumie się. To jest wielki poeta: pisze bardzo ładne wierszyki. Choć z drugiej znów strony...
— Co z drugiej strony?
— Nic z drugiej strony. Ja tylko tak sobie powiedziałem. Pani ma słuszność.