— Mam słuszność? Kiedy pan wcale nie wie, o czym ja mówię.

— Ależ wiem. Pani mówi o wielkim poecie.

— A czy on żyje?

— Rozumie się, że żyje. Dlaczego by wielki poeta nie miał żyć?

— No, to niech pan powie, jak on się nazywa.

(Jesteś, moja mała, taka śliczna, że wszyscy wielcy poeci całego świata tyle mnie obchodzą, co zeszłoroczna zima).

— No, widzi pan. Czy to tak ładnie? Nie słucha pan, daje pan odpowiedzi ni przypiął, ni przyłatał. I w ogóle tak, jakby mi pan łaskę robił.

— A panna Stefcia gniewa się na mnie?

— Rozumie się, że się gniewam.

— I panna Stefcia nie chce już ze mną rozmawiać?