— Rozumie się, że nie.
— No, to niech panna Stefcia weźmie jeszcze kawałek mięsa.
— Nie chcę; dziękuję bardzo... Doprawdy, co się z panem zrobiło? Taki pan jakiś dziwny.
— A pani nie pamięta, że ja zawsze byłem taki jakiś dziwny?
— Ale dziś pan taki jakiś zamyślony, zamiast się cieszyć.
— A dlaczego to panna Stefcia każe mi się cieszyć?
— Niby pan nie wie. Przecież to pana siostry zaręczyny.
— Ale przecież moja siostra nie dziś się zaręczyła.
— Ale to są oficjalne zaręczyny.
— No, kiedy to są oficjalne zaręczyny, to niech panna Stefcia weźmie jeszcze łyżeczkę kompotu.