— Niech mnie pan przestanie nazywać ciągle panną Stefcią.

— A dlaczego ja nie mam nazywać panny Stefci panną Stefcią?

— Bo nie mam dwunastu lat.

— A ile panna Stefcia ma lat?

— Ile mam, to mam.

— Więc jakże ja mam nazywać pannę Stefcię, kiedy panna Stefcia, ile ma, to ma, lat.

— Proszę mnie wcale nie nazywać.

(Czuję ogromne zadowolenie z gadania od rzeczy. Żal mi dzieciaka, ale nie mogę inaczej. Jaka to już kobieta).

— Naprawdę, taka jestem zła na pana. Tyle czasu nie widzieliśmy się. Tyle pan podróżował, tyle pan widział.

— To ja mam opowiedzieć wszystko, co widziałem?