Kłamią po pięć, dziesięć, piętnaście centów albo kopiejek od wiersza. A za guldeny74 lub ruble stawiają kolację, płacą zaległe komorne, kupują kapelusz żonie albo nie żonie. A że tam gdzieś rozpłomienią duszę sztubaka lub rozkołyszą wyobraźnię pensjonarki — to nic — to przejdzie — kto by tam na to zwracał uwagę?
Każdy być musi choć rok, choć miesiąc — „taką altruistą”, „taką namiętną idealistą”, co wierzy i pragnie świat reformować.
I czegóż ja tu, u diabła, szukam jeszcze?
*
Na czwartaku panuje wszechwładnie dowcip, polegający na tym, że przy czytaniu drobnych ogłoszeń kuriera dodaje się wyrazy: „z przodu” i „z tyłu”.
Szwaczki bardzo się śmieją — i my także. Rozkraczajło się gniewa.
Byłem w kantorach i kurierze: ani jednej oferty.
Ojciec przysłał mi rzeczy.
Zastawiam...
Słyszałem taki urywek rozmowy prowadzonej między kasjerką i chłopcem — w cukierni: