— Wiesz, co ci odpowiedzą i w „Ziarnie”, i wszędzie... wszędzie?
— Co? — zapytał nagle.
— Że twoja Młodość nie nadaje się do druku.
— Dlaczego? Czy to takie złe?
— Nie złe, Broniu, ale nieuczone, niezgrabne, naśladowane, nie wyczute, sztuczne. Zbiór frazesów sztubackich. Ale w tym jest dusza twoja, która roi, poszukuje, która wiele będzie cierpiała... Nie, Broniu — Słońce nie stanie, kiedy ty — młodzieniec, powiesz mu: „stań”; gromy nie umilkną, gdy im powiesz: „milczcie”. To tylko tak jest w wierszykach, ładnych wierszykach, ale nie w życiu.
— Ja wiem — rzekł głucho.
— Biedne ty jesteś dziecko.
Coraz mocniej ściskał moją rękę.
— Chcesz mieć we mnie przyjaciela, Bronku?
— Tak.