— Ale ty masz tajemnice, których nie powierzyłbyś nikomu — prawda?
— Tak.
— Ani mnie także?
— Ani panu...
— Bronku, ty się onanizujesz — powiedziałem szybko.
— Nie! — wstrząsnął się, pochylając głowę.
— I marzysz o sławie, bo myślisz, że prędko umrzesz na suchoty albo zwariujesz — dokończyłem.
— I co? — szepnął, patrząc mi w oczy badawczo.
— Nic. To nieprawda... Tylko musisz mieć kogoś, któremu ufasz — żebyś nie był sam — żebyś nie był sierotą.
W tej chwili wszedł Wacek.