— Iduwą — duwą — uwą — wą — ą.

— Duwą — uwą — wą — ąąą.

— Nie ryczcie, do choroby.

— Popiołki, cicho.

— Cicho!... Lolka chce, żebyście byli cicho!... Bo widzisz, Lolka, te wszystkie zebrane tu małpy wydałyby się z pocałowaniem za Salusze „mit dwieszcze tyszęców z dużem dokładkiem po najdłuższe delikatne życie” — ale ja nieee!

— Eeeee.

— Ja mówię, że nie.

— A babcia ma w oku łzę.

— Zaiste, łzę.

— Więc widizisz, Lolka, matrymonialna matrono, powiem ci dowcip, tylko nie wiem, czy z „Bociana”96, czy z „Kroniki Rodzinnej”97.