— Powtarzasz się.

— A ty stul gębę.

— Mówi się nie gębę, tylko: tramwaj.

— Więc widzisz, Lolka, ja się nie chcę żenić, bo po pierwsze, ja ciebie platoniczne kocham; bo po drugie, mój herb jest za mały w stosunku do jej nosa.

— Osa — sa — a.

— Aaaa.

— Bo po trzecie, Lolka, ona ma gminne nogi.

— Ogi — gi — iiii.

— Lolka, ty jesteś subtelna — ty mnie zrozumiesz... Bo uważasz, Lolka, istnieje dwa tysiące gatunków nóżek — są różne nóżki.

— Oj, gadaj — gadaj... mnia, mmia, mnia, mnia...