— Mnie wolno, ja mogę, ja chłopak.
Dziewczyna jest intruzem w ich gronie. Na dziesięciu zawsze jeden się zapyta:
— Poco ona z nami?
Niech tylko wyniknie spór, który chłopcy między sobą załatwią, nie urażając ambicji, nie grożąc banicją, dla dziewczynki mają zawsze szorstkie zdanie:
— Nie podoba ci się, to idź do swoich.
Przestając chętniej z chłopcami, dziewczynka staje się osobnikiem podejrzanym w własnem gronie:
— Nie chcesz, to idź sobie do swoich chłopaków.
Upośledzenie odpowiada na pogardę pogardą: to odruch samoobrony atakowanej dumy.
Wyjątkowa się nie zniechęci, drwi z opinji, wyższa ponad tłum.
W czem wyrazila się wrogość ogółu dzieci do dziewcząt, które trwają w zabawach z chłopcami? Może się nie mylę twierdząc, że ta wrogość stworzyła bezwzględne, okrutne prawo: