— Poczekajcie: ja jutro dyżurny, to się wam odpłacę — krzyczy w ślad Malinowski.
— Dobrze, odpłać!
Chwilę idą w milczeniu. Jakby tu zacząć, aby nie urazić przyjaciela?
— Słuchaj, Przemyski, przecież on ci nic nie może zrobić — czego ty się go boisz?
— Nie boję się wcale, tylko się będzie ciągle przyczepiał.
— A ja ci mówię, że za tydzień o wszystkim zapomni.
— A jakże, zapomni, jak ja będę siedział na ostatniej ławce34.
— Toteż nie siadaj. Jak ci co35 powie, to mu powiesz, że jesteś blizoruki36 — i już.
— A on pewnie już naszczekał na mnie.
— A ja ci mówię, że nie. On sam się boi dyrka.