Kowalski nie czuje się urażony szorstką odpowiedzią Stasia. Wie, że Przemyski go lubi, ale jest zły, bo ma zmartwienie.

— Daj, zapnę ci raniec33 — mówi łagodnie.

Stasia rozbraja jego dobroć. — Wychodzą razem na ulicę. — Kowalski będzie go pocieszał — i Stasio się rozerwie — zapomni. — Co to ważnego: kaligrafia?

Przyczepił się do nich Malinowski. Dali mu odprawę, ale Malinowski nie ma ambicji i czepia się ich natrętnie.

— Idź sobie.

— Zabronisz mi chodzić po ulicy?

Zwalniają kroku — Malinowski toż samo.

— Dobrze, łaź za nami. — Ogon! — Pies. Chodź tu — na — na!

Malinowski wie, że w ten sposób chcą go się pozbyć — więc postanawia rozłościć ich jeszcze bardziej.

— Przejdźmy na drugą stronę — proponuje Kowalski.