— Przemyski, wyjdź z klasy — woła z daleka Malinowski.
Stasio nie odpowiada. Malinowski nie śmie drugi raz powtórzyć rozkazu.
Do klasy wchodzi klasowy gospodarz: czy wszyscy wyszli, czy okna otwarte?
— A ty co? Aaa, Przemyski. — Źle, źle: wczoraj trzy pałki, dziś koza.
I za tych kilka obojętnych słów Stasio jest mu tak wdzięczny jak za najwyższe dobrodziejstwo; nie ma już do niego żalu za poniedziałkową dwójkę. — Pozwolił mu zostać w klasie, nie skrzyczał, nie wypędził.
*
Niemiec, stawiając Stasiowi stopień, pokiwał smutnie głową, cmoknął ustami, spojrzał na jego zapłakane oczy i postawił mu czwórkę z plusem. — Stasio tylko na trójkę zasłużył — i to może z minusem.
— Cztery dostałeś.
— Dobrze.
Stasia nic już nie pocieszy — i tak wszystko stracone.