Bo od czasu, jak jest ich sześciu, dwóch stale jest obrażonych, dwóch pokrzywdzonych i dwóch pobitych; jednakże chcieliby żyć w zgodzie.
— Te, burmistrz, dawaj dwie łopaty!
— A ty co za jeden?
— Co ja za jeden? Karaśkiewicz, nowy gospodarz szałasu.
— A co robić będziecie?
— Schodki i piwniczkę na grzyby.
Biorą się do kopania.
— Tu zaczniemy kopać.
— A nie, bo tu lepiej.
— Ja ci mówię...