Pierwszy rozdział Mośków poświęcony był opisowi, jak zbieraliśmy się na dworcu, ustawili w pary, jak rodzice żegnali się z dziećmi, jak wreszcie ruszyliśmy w drogę.

Tam dozorca wywołuje z kajetu5:

— Frydman, Miller, Grinbaum, Bromberg.

A tu:

— Kowalski, Górski, Frankowski, Trelewicz.

Poza tym wszystko tak samo.

W wilię6 podróży zbierają się chłopcy w biurze na Świętokrzyskiej: bada ich lekarz, szewc przymierza kolonijne obuwie, fryzjer strzyże, gdy kto7 ma zbyt długie włosy. W dzień wyjazdu tak samo dozorcy8 ustawiają ich w pary i po dzwonku prowadzą do wagonów.

Dozorca i tu zapytuje:

— Czy kto9 z was worka nie zgubił? Nie wychylajcie się z okien.

A chłopcy tak samo pchają się w wagonie do okien, wołając: