Do Zofiówki. Pierwsze spotkanie. Zwierzenia Wikci. Wielkie tajemnice.

— Chłopcy, ustawiać się w pary. Idziemy do Zofiówki.

— Uuuuu!

Kto krzyczy: uuu! — ten się cieszy, kto krzyczy: ojoj! — ten się bardzo cieszy; a najbardziej się cieszy ten, kto nic nie mówi.

Wiktor Krawczyk, który ma się przekonać na własne żywe oczy, że w Zofiówce jest jego siostra, nie mówi nic z wielkiego wzruszenia, tylko mocno trzyma za rękę swą parę, żeby mu nie uciekła.

— Proszę pana, moja para gdzieś się podziała.

— Ej, chłopaki, gdzie moja para od samowara?

Raz jeszcze powtórzono chłopcom, że powinni być rycerscy względem dziewcząt...

Ruszamy w drogę — siedemdziesiąt pięć par — każda grupa z chorążym na czele...

— Ja mam kuzynkę w Zofiówce.