Historia trzech łóżek, chociaż prawdziwa, bardzo się podobała, bo każdy ciekaw był wiedzieć, kto też spał w jego łóżku, co robił, jak się nazywał.

— Niech pan króciuteńko opowie historię mojego łóżka — proszą chłopcy...

Rozdział jedenasty

Modlitwa lasu. Wieś ma serce. Chłopiec, który najpóźniej się poprawił.

Nazajutrz wieczorem spiesznie myli chłopcy nogi, bo wydano czystą bieliznę; przebieranie się, oddawanie i składanie brudnej zajmuje sporo czasu i pan może nie zdążyć opowiedzieć o modlitwie lasu i o tym, jak się ostatni z trzech chłopców poprawił.

— Proszę pana, już leżymy.

— Proszę pana, już...

Cisza oczekiwania zaległa salę i nikt by nie uwierzył, że w czterdziestu łóżkach, poustawianych rzędami, leżą chłopcy — tak było cicho.

— Więc co to ja chciałem powiedzieć? Aha, prawda, o trzecim chłopcu. Otóż z tym trzecim chłopcem, który miał w Warszawie przyjaciela Julka, stał się cud pewnego wieczora. Tego najgorszego, który najpóźniej się poprawił, z którym najdłużej nie chciano się bawić, najprzód65 polubił dozorca, potem grupa cała, wreszcie cała kolonia.

A z cudem tak się rzecz miała: