Zamachnął się.
Nie bardzo się udało, trzeba było prędko umykać.
Ominął Kajtuś kilka małych sklepów.
Zatrzymał się przed fryzjerem i myśli.
— Ale ty ciągle to samo. To nie sztuka.
— Nie podoba ci się, to nie. Sam sobie chodź i wymyślaj co innego.
— No już dobrze. A tu co powiesz?
— Nie spiesz się. Poczekaj. Zobaczę.
Wchodzi.
Ładnie tu. Czysto. Pachnie.