— Masz. Patrz.
Natężył myśl — napiął jak łuk czarodziejską wolę. Zażądał. Rozkazał.
Ten patrzy: wydłużyły się uszy, urosły w górę. I znikło.
Co takiego? Czy naprawdę, czy się tylko zdawało?
— Skąd masz to lusterko? Sprzedaj. Naucz, jak się to robi.
Zapomnieli o kłótni. Myślą, że jakaś sztuka.
— Oddaj — mówi Kajtuś leniwie, z wysiłkiem.
Zlękli się. Widzą, że stoi blady, wargi mu posiniały. Oparł się o ścianę..
Rozbiegli się. Kajtuś sam został.
„Trudny być musi czar zmieniać ludzi w zwierzęta, jeżeli same uszy tak mnie zmordowały”.