— Nie dawaj, głupi. Patrzcie go, oszukaniec. Mówi, że miał na oknie, w kieszeni i w teczce. Miał inne, a mówi, że jego. O, znalazł i się, mądry! On kłamie. Nie miał wcale. Zawsze oszukuje. Kajtuś pokazał nam na ulicy, że znalazł.
Kajtuś wzruszył ramionami.
Pani chwilę pomyślała.
— Opowiedz, gdzie znalazłeś?
Powiada, jak było. Zamilczał, rozumie się, o czarach.
— Więc dajesz?
— Niech weźmie, kiedy mówi, że zgubił. To przecież nie moje.
A tamten bierze. Ręce mu się trzęsą. I już teraz naprawdę płacze.
Znów dziwnie jakoś poplątane.
— Może czarodziejska siła jednemu daje, drugiemu zabiera?