Nie lubił jej, bo opryskliwa dla młodych. Ani obejrzeć nie pozwoli, ani wybrać, ani się potargować.
Zaraz:
— Bierzesz czy nie bierzesz? Idź do Żyda. Nie kupuj.
Prawda, że i chłopcy nieraz dokuczą.
Przechodzi Kajtuś z kolegą. Patrzy, a baba drzemie.
„Niech fajtnie”.
W ten mig — ona fajt!
Za kosz chwyciła, żeby się zatrzymać, i razem z koszem leży na ziemi.
Łobuzeria w śmiech.
— Babcia się urżnęła.