Zaczęło się późnym wieczorem.

W domu.

Wśród ciszy.

Leży Kajtuś w łóżku i zasnąć nie może.

Słyszy oddechy śpiących rodziców i babci.

Nie boi się, ale przykro jednemu nie spać. Samotny czuje się człowiek w ciemności.

Nagle zaskrzypi podłoga, jakby ktoś chodził. Coś stuknie w szafie czy za szafą, jakby ktoś się skradał.

Aż nareszcie jeść mu się zachciało.

„Gdyby tak pod poduszką tabliczka czekolady albo coś innego”.

Nic więcej nie pomyślał. Jeżeli dodał jakiś wyraz, to chyba zapomniał.