Bo trzeba jakoś inaczej.

Wbiegł do mieszkania i mamę całuje. Nie raz, a bez końca.

— Dosyć, Antoś. Co to za czułości?

Do babci przyskoczył.

— Niech babcia ze mną zatańcuje.

— A tobie co znów do głowy strzeliło?

— Nic. Jeść mi się chce.

— Chcesz jeść, to nie tańcuj, a gadaj. Masz, jedz na zdrowie. A wziąłeś lekarstwo, co doktór zapisał?

— Nie chcę. Po co? Zawracanie głowy.

— Nie grymaś, Antoś. Widzisz przecie: poweselałeś i apetyt ci wrócił.