— Ale kto to jest? Gdzie on się ukrywa?

— Choćby się ukrywał pod ziemią, musimy go pochwycić. Wszystko jedno kto: choćby sam diabeł. Cały świat czeka na to, co zrobi policja warszawska. Gazety zagraniczne pełne są opisów tego, co się stało.

Na salę obrad wchodzi dyżurny przodownik77.

— Proszę pana naczelnika do telefonu.

— Dobrze, zaraz idę. Panie sekretarzu, proszę zapisać jeszcze: ostre pogotowie straży ogniowej, bo mogą być pożary. Dyżury lekarskie w aptekach. Od rana czyściciel miasta ma wyłapać wszystkie bezdomne psy i koty. I nie wolno sprzedawać wódki aż do odwołania.

— Panie naczelniku, pan pułkownik niecierpliwi się przy telefonie.

— Już idę. Proszę mnie zastąpić.

Szef policji opuścił zebranie.

Jest w swoim gabinecie.

— Halo! Słucham.