— Napisane: „bardzo pilne”. Nie wiem, co mam zrobić.

— Ugotuj sobie rosół i zjedz.

Szef policji rozpiął mundur.

— Uf, gorąco. Proszę pić herbatę, bo wystygnie. Teraz mi panie zechcą opowiedzieć o samochodzie, który nagle frunął w powietrze.

— Nie wiemy nic. Nie widziałyśmy.

— To źle. Wszyscy zgodnie świadczą, że ten samochód pędził prosto na was. Czy samochód to igła, której można nie zauważyć?

— Byłyśmy zawstydzone i zalęknione.

— Czegoście się panie wstydziły i czego bały?

— No, tego, żeśmy tak dziwnie chodziły.

— A kto wam kazał dziwnie chodzić?