— Nie trzeba. Wierzę. I cóż dalej?
— Nic.
— Przepraszam. Gdyby panie szły tylko i rozmawiały o zębie, nie byłoby żadnej racji was aresztować. Ale czy poważne urzędniczki podczas rozmowy o zębie muszą koniecznie tyłem chodzić?
— My nienaumyślnie.
— Myśmy doprawdy nie chciały.
— Możemy zapłacić po złotówce kary.
— Niech pan się zlituje nad nami. My niewinne.
Telefon.
— Mówi woźny z poczty. Przysłano tu dwie klatki z gołębiami.
— Więc co?