Telefon.
— Mówi defensywa80. Proszę wysłać samochód na Dworzec Wschodni. Aresztowanych przyśle pan do nas. Co u was słychać?
— Tymczasem niewiele. Spokojnie. Czy samochód wysłać zaraz?
— Za godzinę.
— Panie, my niewinne. Możemy stracić posady. W kryminale, w nocy! Co pomyślą sąsiedzi, stróż? Na noc nie wróciły do domu! Nie piłyśmy herbaty.
Klasnął w ręce.
— Proszę przynieść dla pań herbatę. Panie palą? Proszę papierosa.
— Panie naczelniku, panie kierowniku, panie ministrze! Niech pan nas wypuści z kryminału!
— Nie jestem ministrem. To wcale nie kryminał, a zwykły areszt prewencyjny. Proszę mi powiedzieć, o czym panie rozmawiały na ulicy?
— Ja sobie plombuję ząb. W Kasie Chorych81. Nawet mam watę w zębie. Mogę pokazać.