— Będzie tak jak zawsze. Jeżeli trzeba coś zmienić, przyjdzie papier od inspektora. Tam wiedzą lepiej co robić.
Ledwo pani to powiedziała, zajeżdża przed szkołę samochód. Wyszli dwaj panowie. A po chwili wchodzi woźny do klasy i szepce coś pani do ucha.
— Antoś, do kancelarii, do pana kierownika.
— A co ja złego zrobiłem?
— Ależ nic, jakaś prywatna sprawa.
Kajtuś idzie śmiało. Woźny otwiera drzwi jak jakiej ważnej sobie. Kajtuś kłania się. Nieznajomy pan podał mu rękę.
I pyta się o rowery, o atrament zamieniony w wodę, o dzwonek, który sam dzwonił, o muchy.
— Co wiesz o rowerach?
— Są rowery nowe i używane: można wynająć, można kupić na raty.
Atrament? Owszem, pamięta. Ale chłopcy tego nie zrobili.