Wydał dwukrotny rozkaz.

I usłyszała Warszawa koncert nad koncertami.

Zatrzymały się samochody, żeby nie przeszkadzać. Ludzie stoją na ulicach i placach. Otwierają okna. Znawcy mówili potem, że pierwszy raz w życiu słyszeli podobnie piękną grę.

A Kajtuś-czarodziej schodzi po krętych żelaznych schodkach do kąpielowego pokoju, spuszcza do pasa koszulę i myje się pachnącym mydłem.

— Sasu adan ra? — pyta się Murzynek.

— Nie rozumiem.

— Czy pomóc, książę panie?

— Nie trzeba. Możesz iść spać.

Roześmiał się Kajtuś, bo sobie przypomniał, że kiedy był mały, powiedział do mamy:

— Gdybym był czarodziejem, zrobiłbym tak, żeby nigdy nie myć mi uszu ani szyi, ani zębów nie czyścić.