W sklepie z papierosami pożałowali Kajtusia.
Stanął nieśmiało w kącie i czapkę gryzie.
— Czego chcesz, mały?
— Kiedy się wstydzę.
— Mów, nic ci nie zrobię.
— Bo majster kazał kupić trzy papierosy.
— Jakie?
— Brzydko się nazywają.
— Gadaj śmiało.
— Powiedział, że nabije9, jak nie przyniosę.