— Więc powiedz.
— „Psia morda” się nazywają.
I zakrył czapką oczy.
— Upił się twój majster. Niech się wyśpi.
— Właśnie się już obudził.
— Ty ze wsi? — zapytała się pani.
— A ze wsi, proszę pani.
— Zaraz znać: nieśmiały. Ot, wysyłają dzieciaka do miasta na poniewierkę.
— Już chyba pójdę — mówi Kajtuś.
— Ty pewnie głodny?