— Jest spokojnie. Jesteśmy niepotrzebni.

— Nie, musicie zostać — odpowiedziały rządy państw przez swoich konsulów.

— Ha, trudno.

Każdy siedzi w swoim pokoju, czyta, pisze, studiuje. Zbierają się rzadziej — co drugi dzień, co trzeci.

— Nic nowego.

Rozmawiają o tym i o owym. Zaprzyjaźnili się, bo taki już zwyczaj między uczonymi, że stanowią jakby rodzinę.

— Wiecie, koledzy — powiedział raz astronom — jeżeli Nieznany więcej się już nie odezwie, mam myśl, która może wyjaśnić tajemnicę. Ot, taka sobie fantazja.

— Prosimy.

— Czy nie zawitał na naszą ziemię mieszkaniec innej planety? Bo jeżeli prawdą jest, że na Marsie mieszkają żywe istoty i więcej od nas umieją...

— Więc bajka o Gwiazdorach musiałaby okazać się prawdą?