— Cóż dziwnego? Przecież tak mało wiemy. Kiedy człowiek zaczynał się uczyć, taki czuł się mądry, każdy sztubak myśli, że zjadł wszystkie rozumy. Cóż dziwnego? Mogą spadać na naszą ziemię kamienie — meteory, mógł spaść i Gwiazdor. Pokręcił się, widzi, że nie ma nic ciekawego, i poszedł.

— Tylko trochę za głupi jak na mieszkańca Marsa.

Roześmieli się wesoło.

I w tej właśnie chwili rozległ się dzwonek aparatu. Numer nie wyskoczył. Na szkle ukazało się coś niewyraźnego.

— Wygląda, jakby woda płynęła. Wygląda, jakby jakaś wyspa na wodzie.

Teraz drugi dzwonek: telefonu.

Stało się coś ważnego.

Bo zapowiedziane było surowo, żeby nikt nie przeszkadzał uczonym.

— Jestem przy telefonie.

Wiadomość: ukazała się nagle wyspa.