Kajtuś widzi, że ludzie patrzą na niego. Zaniepokoił się. Może znów go czeka jaka przygoda? Znów był nieostrożny, przypomniał sobie, że bez pozwolenia me wolno nikomu jechać za granicę.
— Pokaż pieniądze — niecierpliwi się kasjer.
Pokazał złotówkę.
Śmieją się.
— Ruszaj tam, skąd przyszedłeś.
— Na roboty chce pewnie jechać do Francji?
— Może do ojca?
— Uciekaj, mały. Nie zabieraj czasu.
Ludzie śpieszą się. Każdy boi się spóźnić. Chcą zająć lepsze miejsce przy oknie.
Innym razem Kajtuś by się rozgniewał, bo nie lubi, jak z niego żartują.