Teraz wszystko mu jedno.
— Pilnuj, żeby ci złotówki nie ukradli.
— Niech się pan nie boi.
Odchodzi. Zmieszał się z tłumem.
Pomyślał:
„Chcę mieć bilet i paszport. Chcę mieć bilet”.
Wcale niepotrzebnie dochodził do kasy. Nie zastanowił się. Jak zwykle.
Ominął z daleka policjanta. Podał bileterowi bilet. Jest już na peronie.
Patrzy: stoi pociąg. Lokomotywa ciężko oddycha.
— Jedziesz? — pyta się konduktor.