W te pędy posłali po ubranie sportowe.

Kajtuś niedbale atakuje, Murzyn opędza się tylko, jak przed natrętną muchą.

Widać, że na niby się broni. Biały pan wie, co robi, biały pan jest mądry: jakiś kawał urządził z tym drągiem i kulami.

Ale galeria czujna — nie pozwoli się lekceważyć.

— Dosyć! Nie chcemy tak — woła niezadowolona.

W tej samej chwili Murzyn otrzymuje trzy mocne uderzenia — krótkie, szybkie, jak błyskawica.

Od razu cisza.

Murzyn splunął krwią. Już ostrożniej się broni. Kajtuś ostro naciera. Jego zręczne skoki budzą większy jeszcze podziw niż siła.

— Wygląda tak, jakby naprawdę walczyli — mówi w loży prezes klubu bokserów.

— No tak. Ale czarny wcale nie naciera.