Murzyn stanął. Podnosi rękę.
— Niech mi się zmieni twarz. Niech się zmieni.
Zrywa maskę z twarzy.
— Już!
Aparaty filmowe i fotograficzne stukają.
— Tik, tik, tik.
Reflektor syczy.
Olbrzymia czarna łapa mierzy w głowę Kajtusia. Druga nisko, przygotowana do odparcia ciosu. Zęby zaciśnięte, twarz wykrzywiona.
Zgubiony.
Komisarz policji wyjmuje rewolwer.