Minister daje znak, że więcej nie pozwala.
— Król wód!
— Czarodziej rzek i mórz!
Na dwa dni zwolniono szkoły. Nie sposób było utrzymać chłopców w ławkach szkolnych.
Przed hotelem przez dwa dni stały tłumy. Samochody jeździły innymi ulicami.
W nocy, w tajemnicy, opuścił Kajtuś Paryż.
Salonowym wagonem114. Dyrektor odprowadza go do portu.
Pierwszy raz widzi Kajtuś morze i okręt. Kapitan okrętu oprowadza go i daje objaśnienia.
To kajuta Kajtusia; to jadalnia pasażerów pierwszej klasy; to czytelnia i sala kinowa, to pływalnia. Czy chce obejrzeć maszyny?
Kajtuś patrzy i oczom nie wierzy. Czy to możliwe, że to wszystko zrobili ludzie, a nie czarodzieje? Pyta się: